wtorek, 20 maja 2014

Cykl "Otwarte" na Romania Photo Festival

Skończyłem już pracę nad artykułem o NAF Dementi, a tymczasem w ramach Photo Romania Festival
zawisły moje fotografie z cyklu "Otwarte", który był dokumentacją przeobrażającego się i (często w dość chaotyczny i brutalny sposób) kształtującego swą tożsamość Wrocławia.





poniedziałek, 19 maja 2014

Before Photography. Painting and the Invention of Photography


Na okładce: Thomas Jones, A Wall in Naples, ok. 1782


Kilka lat temu kupiłem album Before photography. Painting and the Invention of Photography. Najprawdopodobniej znalazłem ten - bardzo intrygujący - tytuł w bibliografii jednej z powszechnej historii fotografii, którą wtedy czytałem. Jednak dopiero ostatnio zapoznałem się w całości z esejem wprowadzającym i jest to tekst, który bezwzględnie wymaga omówienia na polskim gruncie.

Jego tytuł odnosi się do wystawy, która miała miejsce od 9 maja do 5 lipca 1981 roku w Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Jej kuratorem był Peter Galassi. W ciągu następnego roku okrążyła ona całe Stany Zjednoczone.  Co ważne, otwarcie ekspozycji w MoMA poprzedzone było długimi badaniami, a pierwsze refleksje zrodziły się prawie 20 lat wcześniej. W przedmowie do katalogu Galassi pisze: "The idea for Before Photography began in 1963, when John Szarkowski was deeply impressed by a lecture by Heinrich Schwarz, entitled Before 1839: Symptoms and Trends. [...] Mr. Szarkowski, Director of the Department of Photography at this Museum, developed the idea over a number of years, and in 1979 invited me to prepare the present exhibition.". 

Before Photography wyznacza nieczęste w historii fotografii podejście. Akcentuje bowiem jej dość wtórny charakter wobec XVIII i XIX-wiecznej estetyki. Galassi odnosi się w swej teorii do myśli Ernsta Gombricha, dla którego w sztuce następuje ciągłe wymyślanie podstawowych narzędzi obrazowania (nazwał je schematami). Skutkują one powstawaniem kolejnych sposobów tworzenia iluzji rzeczywistości w sztukach plastycznych. Jedna z takich zmian przygotowała grunt pod wynalezienie fotografii.

Kurator wystawy wskazuje na początku swojego tekstu w katalogu na ciekawy fakt, dotyczący historii fotografii. Wyścig w wynalezieniu nowego medium mechanicznej rejestracji rzeczywistości nie był prawdziwym wyścigiem, zanim wynalazek nie został na dobre upubliczniony. Dopiero wtedy, a więc w 1839 roku, rozwój techniczny fotografii nabrał tempa. Galassi zwraca uwagę na znane, ale w gruncie rzeczy zaskakujące fakty, związane z historią fotografii. Główne zasady naukowe bowiem, które umożliwiają powstanie obrazu cechującego się mechaniczną reprodukcją - optyczna i chemiczna - znane  były długo przed oficjalnym przedstawieniem wynalazku przez Daguerre'a przed Francuską Akademią Nauk. Zdaniem Galassiego trudno wskazać jeden konkretny eksperyment czy wynalazek, który by wywołał "odkrycie" fotografii. Być może takie spojrzenie osłabia trochę rewolucyjną moc, jaką przypisuje się jej względem tradycyjnych metod obrazowania, ale myślę, że jest w tym jednak wiele prawdy.

Before Photography akcentuje następujące zmiany w przedfotograficznej estetyce: z jednej strony powrót do malarstwa krajobrazowego, które zazwyczaj było dość nisko klasyfikowane w hierarchii tematów sztuk plastycznych. Skutkowało to odrodzeniem się realnego w twórczości i spojrzeniu. Kładziono nacisk na rzeczywistość obserwowaną. Druga zmiana dotyczyła perspektywy, którą przestano traktować jak - poddawaną autorskim modyfikacjom - siatkę, która powinna wypełniać finalne dzieło. To malarz zaczął szukać odpowiedniego miejsca, które pozwalało mu na pożądane ujęcie obserwowanego tematu. Trzecim czynnikiem, który przyczynił się do zmiany w stosowanej estetyce obrazowania, jest stosowanie szkiców, także olejnych, które umożliwiały bardziej spontaniczną obserwację i dokumentację. Pozornie zwykła rzeczywistość stała się dla artystów istotnym tematem. Mogli bowiem skupić się na eksponowaniu własnego spojrzenia na realną rzeczywistość. Galassi podkreśla wprost: "The works appear to be formed by the eye instead of the mind." 

Zmiany te przygotowały grunt dla wynajdywania (ten akcentujący procesualność termin chyba lepiej oddaje historię odkrycia fotografii) procesu fotograficznego. Stanowiły podłoże dla niego i (przynajmniej w połowie XIX wieku)  poniekąd uzasadniały sens jego istnienia. 

Esej ilustrowany jest przykładowymi obrazami. W głównej części katalogu przedstawiono wybór 44 XVIII i XIX-wiecznych rysunków i obrazów (w tym dwie panoramy) oraz 37 fotografii.  

Od wystawy minęło ponad 30 lat. Podobna, zweryfikowana o zmiany, które zaszły w estetyce i historii fotografii, bezwzględnie przydałaby się w Polsce.







Paolo Uccello, Polowanie, ok. 1460
Edgar Degas, Wyścigi konne lub Jeźdźcy amatorzy, ok. 1877-1880

Pierre-Henri de Valenciennes, Dach w słońcu, Rzym, ok. 1782-84

John Constable, Studium pnia wiązu, ok. 1821 (?)


Friedrich Wasmann, Widok z okna, ok. 1833


John Linnell, Piec ceglany, Kensington, 1812

fotografie:

Gustave Le Gray, Buk, ok. 1855-57 


Fotograf nieznany, Studium nieba, ok. 1865 


niedziela, 18 maja 2014

Zdzisław Jurkiewicz

Marek Grygiel o warszawskiej wystawie Zdzisława Jurkiewicza w warszawskiej galerii fundacji Arton: link. A do tego link do genialnej rozmowy z artystą: https://www.youtube.com/watch?v=-diKOkm2fwk


czwartek, 15 maja 2014

Zadanie dla spostrzegawczych

...na której fotografii Bernda i Hilli Becherów widać poruszony, odjeżdżający z parkingu samochód? Nagrodą w konkursie będzie aforyzm Oscara Wilde'a, wybrany specjalnie na tę okazję :) Podpowiedź - fotografia nie pochodzi z poniższego cyklu. 

Bernd & Hilla Becher, Water towers

środa, 14 maja 2014

Śmierć w mediach...

... i zmartwychwstanie generała Wojciecha Jaruzelskiego.















14 maja 2014, godz. 11.10                                             14 maja 2014, godz. 11.24




sobota, 3 maja 2014

Janerka cd.

1 maja pisałem o moim portrecie Lecha Janerki z 2004 roku, który posłużył jako źródło ciekawego cytatu fotograficznego: link, a we wczorajszej "Gazecie Wyborczej" znalazł się on na pierwszej stronie dodatku wrocławskiego.


piątek, 2 maja 2014

Tbilisi, Eastreet

Moja fotografia w galerii w Tbilisi, w ramach wystawy Eastreet.

Więcej o gruzińskim festiwalu https://www.facebook.com/pages/KOLGA-TBILISI-PHOTO/211901708930035


czwartek, 1 maja 2014

Lech Janerka, UE, gazeta, papierosy

Dziś rano na wrocławskim portalu Gazeta.pl ukazał się artykuł Joanny Dzikowskiej Janerce Unia zabrała dzieci. Jak zmieniła życie innych?, który opisuje kilka historii osób sfotografowanych 10 lat temu, kiedy Polska wstępowała do Unii Europejskiej. Na potrzeby artykułu zrobiono im też aktualne zdjęcia. Archiwalne fotografie pochodzą z projektu, którego pomysłodawcą był Mietek Michalak, szef działu foto wrocławskiej Gazety Wyborczej. W 20 osób fotografowaliśmy Wrocław w ostatni dzień przed wejściem Polski do UE. Zaczęliśmy o 3.00 nad ranem, a skończyliśmy o 24.00. Efektem pracy była wystawa na wrocławskim rynku. W artykule jest moja fotografia, którą zrobiłem Lechowi Janerce (co prawda było to 30 kwietnia 2004 roku, a nie 1 maja, jak jest napisane w gazecie, ale to już szczegóły). Autorka artykułu, Joanna Dzikowska, zrobiła niezły fotograficzny dowcip - wykonała dokładnie ten sam kadr, co ja, tylko po 10 latach. Fotografia jest zatem nie tylko cytatem z rzeczywistości, ale również cytatem z innej fotografii. Myślę, że wygląda to bardzo ciekawie. I dość przewrotnie. Podoba mi się!





Rzeczywiście, pogoda nam dopisała. Bardzo miło wspominam ten spacer z Janerką, kiedy zrobiliśmy parę dość zabawnych zdjęć. Poniżej kilka z nich oraz inne, które wykonałem tego dnia na potrzeby projektu. 

Wrocław, 30 kwietnia 2004, fot. Mateusz Palka

Wrocław, 30 kwietnia 2004, fot. Mateusz Palka

Wrocław, 30 kwietnia 2004, fot. Mateusz Palka

 Wrocław, 30 kwietnia 2004, fot. Mateusz Palka

 Wrocław, 30 kwietnia 2004, fot. Mateusz Palka

PS Czy ktoś rozpoznaje chłopca na ostatnim zdjęciu? Jeśli tak - proszę o kontakt.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Obsesja, okolice ul. Powstańców Śląskich

Fotograficzne plany na jesień w ramach cyklu Obsesja. Tym razem dość oczywisty rejon ul. Powstańców Śląskich. Niedokończone chodniki, urywające się nagle drogi rowerowe, podobnie jak pozostawione odcinki starych torów tramwajowych, które widoczne są na zdjęciu z ul. Muzealnej, to elementy, które silnie wpływają na wizerunek Wrocławia. 



wtorek, 15 kwietnia 2014

Obsesja, ul. Żeromskiego

Jednak udało mi się zrobić jeszcze jedno zdjęcie w ramach cyklu Obsesja. Bezdrzewna ulica Żeromskiego oferuje idealny widok na Sky Tower nawet wiosną, kiedy liście są już rozwinięte. Myślę, że charakter śródmiejskiej zabudowy ciekawie dopełni dotychczasowy kształt serii. Czekałem ok. 20 minut, aż słońce przykryje potężna chmura, zmiękczająca światło, z której po chwili przerodził się obwity deszcz z gradem. Podpowiedź odnośnie poniższego kadru otrzymałem od Marcina Harlendera - dziękuję!

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Obsesja (ostatnie realizacje przed prawdziwą wiosną)

Po dokonaniu selekcji (zrezygnowałem m.in. z centralnie komponowanych ujęć z Alei Karkonoskiej i ul. Kamiennej oraz kilku innych pomysłów), powtórzeniu kilku kadrów przy lepszym świetle i mniejszej ilości samochodów na ulicach, projekt Obsesja liczy już 16 fotografii. 


Wrocław, aleja wzdłuż Alei Karkonoskiej

Fotografię w stronę ul. Gwiaździstej wykonywałem pod koniec dnia. Ujęcie w kierunku południowym sprawia, że szklana elewacja Sky Tower odbija zarówno wschodnie, jak i popołudniowe słońce. Pochmurne niebo też niewiele pomaga, tym bardziej, że ze względu na niewielki dystans od budynku, przedni standard z obiektywem skierowany jest wysoko do góry i musiałbym fotografować pod światło. Jedynym wyjściem było poczekanie do późnego popołudnia, kiedy jest jeszcze na tyle jasno, że reflektory samochodów nie rozpraszają wzroku, a lampy uliczne pozostają niewłączone. Po czterech sekundach naświetlania, kiedy puściłem wężyk spustowy migawki, dosłownie w tym samym momencie latarnie ustawione wzdłuż ul. Gwiaździstej zaczęły powoli się zapalać. Miałem sporo szczęścia. 

Wrocław, ul. Gwiaździsta 

Natomiast poniższy kadr powstał w dużej mierze za namową znajomych (dzięki! :)

Wrocław, ul. Na Niskich Łąkach

czwartek, 3 kwietnia 2014

Obsesja, ul. Dyrekcyjna

Dalszy ciąg projektu Obsesja, tym razem widok na ul. Dyrekcyjną. Przechodzień zażartował, że kierowcy zawrócą, myśląc, że rozstawiam fotoradar. Niegłupie. To na pewno ułatwiłoby moje wyczekiwanie na moment, kiedy ulice wolne są od samochodów :)


poniedziałek, 31 marca 2014

Wacław Ropiecki. Nie patrz na to, co widzialne

Moja nota z wystawy Wacława Ropieckiego Nie patrz na to, co widzialne, która ma obecnie miejsce we wrocławskim Muzeum Narodowym, ukazała się w piśmie fototapeta.art.pl. Zapraszam do lektury!






niedziela, 23 marca 2014

Obsesja cd.

Do projektu Obsesja, prezentującego widoki wrocławskich ulic, które perspektywicznie kończą się na wieżowcu Sky Tower, doszły dwa kolejne kadry. Pierwszy, z ujęciem na ulicę Pocztową, ma w sobie wszystko, na czym mi w tej serii zależy - wąska ulica, z przedwojenną zabudową o zwartym i ciągłym charakterze. 

Przed budową 212-metrowego, nowoczesnego budynku, kompozycja i układ tej ulicy cechowała spójność i konsekwencja. Skrajne kamienice zapowiadały estetykę kolejnych. Układ domów i bieg ulicy były we wzajemnej równowadze (co w przypadku tak zniszczonego przez wojnę miasta, jakim był Wrocław, należy do rzadkości). Semantycznie ulica ta nie miała konkretnego, pojedynczego, wizualnego celu. Był on podporządkowany poszczególnym kamienicom, a na jej końcu znajdowała się zapowiedź ulicy biegnącej względem niej prostopadle.

Po wybudowaniu Sky Tower (celowo nie odmieniam jego nazwy przez przypadki, ponieważ inaczej brzmi ona dla mnie strasznie koślawo...) nastąpiła drastyczna zmiana w charakterze wizualnym tej ulicy, i niekoniecznie nowy kontekst stylistyki architektonicznej jest tu najważniejszy. Podobną zmianę zaobserwować można bowiem patrząc na ulice z zabudową powojenną, tak miejską, jak i podmiejską. Ważniejszą rolę odgrywają według mnie nowe znaczenia, jakich nabiera każda ulica, którą wieńczy jedyny w mieście drapacz chmur. Pochodzenie historyczne ulicznej zabudowy ma oczywiście kolosalne znaczenie dla jej estetyki, jednak istotniejszym wydaje mi się fakt, że wspomniane znaczenia budowane są każdorazowo przez mieszkańców w procesie percepcji, który z jednej strony jest kwestią indywidualną, a z drugiej opiera się na tym, co dostępne i widoczne (choć nie zawsze dostrzegane). 

Widoki prezentowane w projekcie Obsesja, prezentują diametralną zmianę w estetyce, strukturze i charakterze zabudowy miejskiej.  

Część fotografii z poprzedniego posta wymaga powtórzenia, wyboru innej pory dnia, światła, kadrowania. 

Wrocław, ul. Pocztowa

Druga fotografia przedstawia ujęcie wzdłuż Alei Karkonoskiej i cechuje ją uboższy kontekst znaczeniowy. Takich zdjęć będzie na pewno mniej, choć są o tyle ważne, że dopełniają projekt swoim wielkomiejskim charakterem. To miejsce pozostawiam jednak do dalszej obserwacji ze względu na sąsiedztwo ogromnego Cmentarza Oficerów Armii Radzieckiej, z licznymi długimi alejami oraz rozmieszczonymi na jego granicy haubicami i czołgami z epoki Festung Breslau. 

Wrocław, Aleja Karkonoska 

środa, 12 marca 2014

Obsesja

Każda epoka śni następną 

Guy de Maupassant zamierzał opuścić przez nią Paryż i Francję. Z drugiej strony mówiono, że codziennie jadał w mieszczącej się na niej restauracji obiad, gdyż tylko z tego miejsca nie było jej widać. Se non è vero, è ben trovato. Domagano się „natychmiastowego zaprzestania tej ryzykownej budowy”. Pytano, „kto będzie odpowiadał za śmierć niewinnych ludzi, kiedy ten monstrualny kolos runie?”. Emil Zola określał ją „dziwacznym, merkantylnym płodem”, zarzucał banalność i przewidywał, że „zmiażdży Notre Dame swą barbarzyńską masą”. W ramach protestu przeciwko budowie zawiązał się „komitet trzystu” – na każdy metr jej wysokości przypadł jeden sygnatariusz. Mimo żelaznej konstrukcji i spiczastego kształtu porównywali ją do wielkiego czarnego komina, wetkniętego w środek Paryża, który górując, przytłaczał będzie inne wartościowe budynki. W oczach krytyków była również: „doprawdy tragiczną lampą uliczną”, „szkieletem dzwonnicy”, „masztem gimnazjalnej metalowej aparatury, niekompletnym i zdeformowanym”, „do połowy skonstruowaną fabryczną rurą”. Widziano w niej „rozciągający się niczym plama atramentu, nienawistny cień, nienawistnej kolumny z poskręcanej blachy.” W odpowiedzi na te zarzuty, Eiffel odpisał: „czyż nie jest prawdą, że te same warunki, które dają siłę, w zgodzie są również z ukrytymi zasadami harmonii? Jakie zjawisko było głównym przedmiotem mojej troski w projektowaniu wieży? Był nim opór powietrza.”
 
Walter Benjamin przytoczył w Pasażach cytat: "Znamienne dla tej najsłynniejszej budowli stulecia jest to, że przy całym swym ogromie [...] sprawia wrażenie bibelotu [...], co bierze się stąd, że lichy zmysł artystyczny tej epoki umiał myśleć jedynie w kategoriach sztuki rodzajowej i filigranowej". Egon Friedell, Kulturgeschichte der Neuzeit, III, München 1931, s. 363.

Budowa wieżowca Sky Tower we Wrocławiu, najwyższego budynku w Polsce, nie była technologicznie tak przełomowa, jak Wieża Eiffla w Paryżu, ale bez wątpienia porównać można ich oddziaływanie estetyczne na tkankę miejską. Wiele spokojnych, niereprezentacyjnych wrocławskich ulic otrzymało - po raz pierwszy od powstania miasta - zwieńczenie, w postaci górującego na ich końcu wieżowca. W efekcie drastycznie zmienia się percepcja miasta przechodniów i kierowców. Niezależnie od oceny wyglądu i architektonicznej jakości tego budynku, dokonana została pierwsza poważna i  nieodwracalna (w przypadku Wieży Eiffla początkowo miało to być jedynie 20 lat) zmiana estetyki tego miasta.

Wrocław, ul. Muzealna

...work in progress...

wtorek, 25 lutego 2014

Stojąc obok - Josef Sudek, romantyczny indywidualista

Josef Sudek to twórca, którego całe życie artystyczne związane było z Pragą. Podobnie jak Eugène Atget, którego nie sposób wyobrazić sobie spacerującego po ulicach innych niż paryskie, czeski fotograf oddał się całkowicie swemu miastu. Zmieniając style, sposoby ekspresji wizualnej, Sudek pozostał wierny swemu miejscu w przestrzeni. To ono inspirowało go do przyjrzenia się otaczającej rzeczywistości okiem fotografa, człowieka igrającego z żywą materią świata oraz martwotą jego papierowego wizerunku, warunkowało przemiany języka wypowiedzi, dostarczało wrażliwości jego spojrzeniu.


Artykuł dostępny jest w serwisie O.pl, zapraszam do lektury!

suplement do wpisu, 16 marca 2014:


 fot. Josef Sudek, z archiwum Bogdana Konopki


 fot. Josef Sudek, z archiwum Bogdana Konopki


Powyższe, wykonane przez Sudka odbitki nie zostały zabrane po śmierci z jego atelier i przez lata niszczały przez wilgoć i pleśń. Zbutwiałe prace uratowała z ruin domu sąsiadka artysty i przekazała Bogdanowi Konopce, który tak wspomina tę tajemniczą i intrygującą sytuację: [...] mój interlokutor na pytanie dlaczego przetrzymał to niemal 30 lat i daje to dziś mnie, uśmiechnął się i z jakaś cichą radością, a może ulgą w oczach odpowiedział: nie wiem… Po czym jakby się pozbył jakiegoś ciężaru, zawrócił na pięcie i poszedł sobie zostawiając mnie z tysiącem pytań na ustach. Te zdjęcia nie posiadają żadnej wartości handlowej ni muzealnej, są w stanie śmierci klinicznej; więc po co tak długo je chronił? Jak ktoś, kto nie zna mojej profesji i ogromnej sympatii dla sudkowego dzieła wpadł na pomysł by podarować mi kulawego wierzchowca ? Skąd mógł wiedzieć, że dla mnie ten cień cienia będzie autentyczną relikwią, bo cóż jest wart gwoźdź z krzyża chrystusowego bez śladu rdzy? Z drugiej strony trudno tu mówić, że są to fotografie Sudka, jako że czas i wilgoć przemieniły je w zupełnie nowe byty pozostające w stanie ciągłego umierania aż do ostatecznej nicości. W mojej bibliotece znajduje się pięć książek Josefa Sudka ale w żadnej nie zostały opublikowane te; co najwyżej podobne motywy. Wynika z tego, że dla samego mistrza te kopie były jedynie roboczymi wglądówkami. Te fotografie są ulotnym cieniem Sudka, więc by uratować ich czar i urok pieczołowicie zeskanowałem te resztki zanim zupełnie umrą. Być może nasze cienie spotkają sie kiedyś tam w zaświatach, nie wiadomo tylko czy ten sudkowy podsunie mojemu kufel z piwem na powitanie, czy tez zdzieli nim po głowie.
Bogdan Konopka, Paryż 15.03.2005 (w 109 rocznicę urodzin Josefa Sudka). Tekst opublikowany w piśmie "Format" nr 46 (1-2) 2005.

czwartek, 20 lutego 2014

Słowa, słowa, słowa II

Kolejne dwa tomy książek prosto z drukarni. O pierwszym pisałem we wrześniu ubiegłego roku: http://mateuszpalka.blogspot.com/2013/09/sowa-sowa-sowa.html. Tym razem nie mam w nich jednak żadnych artykułów. Na okładki trafiła fotografia z września 2012, przedstawiająca pozostałość po łemkowskim domu w rejenie Beskidu Niskiego, oraz lalka z Wrocławia z marca 2011.