wtorek, 5 lipca 2022

Ptaki - performance z 2002 roku

Projekt zacząłem realizować w 2002 roku od dwóch zdjęć ptaków lecących wysoko na niebie. Fotografie wykonałem na przeterminowanym Kodaku T-max 3200, forsowanym do czułości 25000 dla podbicia kontrastu. Wykorzystany przeze mnie film był jednym z wielu, które w dużej paczce wraz z innymi negatywami i oryginalną kodakowską chemią dostałem rok wcześniej od Mariusza Czułczyńskiego, znakomitego wrocławskiego fotografa, pracującego przez kilkanaście lat w "Słowie Polskim". W marcu 2002 roku żegnaliśmy zmarłego nagle i przedwcześnie Mariusza Czułczyńskiego na cmentarzu Osobowickim.

Zarejestrowane wizerunki ptaków miały na klatkach negatywu wielkość główki od szpilki. Już pierwsze odbitki były wyraźnie ziarniste, pionowo ustawiony powiększalnik pozwolił mi zreprodukować sylwetki do rozmiarów jedynie kilkunastu centymetrów. 


Po wyschnięciu odbitek powtórzyłem proces negatywowo-pozytywowy. Skopiowałem powiększone wizerunki z papierowych odbitek na kolejne klatki negatywu. Następnie zamontowałem powiększalnik poziomo i z odległości niecałych 5 metrów udało mi się uzyskać duże, bardzo mocno ziarniste sylwetki ptaków. Każdy negatyw odbiłem dwukrotnie na sześciu arkuszach papieru Kodak Polymax II RC w formacie 20,3 cm x 25,4 cm złączonych w duże prostokąty wielkości 76 cm x 40 cm. Cztery arkusze przyciąłem z prawej strony dla poprawienia równowagi kompozycji. Elementy czterech zestawów tworzących dwa podwójne wizerunki ptaków wymieszałem ze sobą. Tak powstały cztery kolaże, dwa o formacie 76 cm x 40 cm i dwa 63 cm x 40 cm, które, jeden po drugim, nakleiłem na czarne płótno.















W 2002 roku miałem 17 lat.


Napisałem wtedy parę zdań refleksji o powstałym przedsięwzięciu:

"fotografie te przypominać mogą o wolnej, niczym nie skrępowanej percepcji [...].

rzeczywistość daje wiele możliwości, ale świat jest chaosem, możemy porządkować tylko to, co nas najściślej otacza, ale próba wyjaśnienia i uporządkowania świata jest utopią, z góry skazaną na porażkę [...].

może czasami za bardzo przyzwyczajamy się do pewnych stanów czy spostrzeżeń. Uważam, że potrzeba nam ruchu, nie tyle nowego, co świeżego doświadczania rzeczywistości. 

nigdy nie zgłębimy niczego do końca, [...] zawsze pozostanie wymiar, którego jeszcze nie poznaliśmy, [...] sposoby odbioru rzeczywistości są nieskończone, [...] świat jest nie do ogarnięcia".

Podklejone na płótno kolaże umieszczałem we Wrocławiu w 2002 roku kolejno na: Polanie Popowickiej,


we wnętrzach Bastionu Ceglarskiego 


oraz na kolumnadzie Bastionu Sakwowego na Wzgórzu Partyzantów.


Projekt "Ptaki", po raz pierwszy od 20 lat, będzie można zobaczyć w grudniu 2022 w nowej, odświeżonej formie na wystawie 75-lecia ZPAF 1947-2022 "/NIE/ DOSKONAŁY BŁĄD" w Muzeum Współczesnym Wrocław. 

sobota, 13 listopada 2021

0 (nihilistyczna fotografia na mroczne czasy)

 

Wrocław, listopad 2011

Przywołana trochę z inspiracji i w nawiązaniu do numeracyjnego cyklu archiwalnych zdjęć "Czarno-Białego Śląska" Wojtka Wilczyka, który od kilku tygodniu pokazuje na swoim blogu: link.  

wtorek, 19 października 2021

"Pan Tadeusz Różewicz" - nowa wystawa stała w Muzeum Pana Tadeusza Zakładu Narodowego im. Ossolińskich

9 października 2021 otworzyliśmy wystawę stałą poświęconą życiu i twórczości Tadeusza Różewicza - "Pan Tadeusz Różewicz". Jej narrację ułożyliśmy wokół jedenastu dialogów, które Różewicz prowadził m.in. z literaturą, malarstwem, wojną, dzieciństwem, teatrem, Wrocławiem, wiarą czy popkulturą. Pokazujemy nie tylko rękopisy wierszy i sztuk teatralnych, ale także pamiątki rodzinne, biurko, fotografie, wypożyczone z muzeów obrazy malarzy, z którymi Tadeusz Różewicz się przyjaźnił, i których twórczość była dla niego inspiracją, a także zbiory prywatne, np. obozowy nożyk profesora Jerzego Porębskiego, motyw przewodni ze znanego poematu Różewicza. Wydaliśmy również pierwszy i zarazem ostatni numer "Gazety Pan Tadeusz Różewicz" [link], przygotowaliśmy chatbota umożliwiającego nawiązanie dialogicznej interakcji z poetą oraz aplikację mobilną, z którą można wybrać się na spacer po kilkunastu ważnych dla Różewicza miejscach we Wrocławiu. 

Za merytoryczny kształt wystawy odpowiedzialny był zespół kuratorski, który tworzyły trzy osoby: Maria Marszałek, Marcin Szyjka i Mateusz Palka, kierowany w latach 2017-2021 przez Mariusza Urbanka.

Więcej: link

Adolf Juzwenko


Julia Różewicz


Maria Marszałek


na środku: Marcin Szyjka




z Julią Różewicz i jej mężem


z lewej prof. Wojciech Browarny

z Januszem Stankiewiczem

Adriana Myśliwiec - autorka aranżacji wystawy oraz Agnieszka Śrutwa - odpowiedzialna za promocję




W czarnej masce: Jan Stolarczyk


z Marią Dębicz









zespół Muzeum

Fot. Kinga Łaska, Błażej Wiśniowski 

czwartek, 2 września 2021

"Zaraz wracam" - z Entropii

Alicja i Mariusz Jodko z Galerii Entropia przygotowali kolejną ciekawą wystawę - Zakład fotograficzny „ZARAZ WRACAM”. Kiedy kilka tygodni temu opowiedzieli mi o swoim pomyśle, mocno mnie zaintrygował. Zwłaszcza poruszana w nim relacja awersu i rewersu obrazu fotograficznego. Przypomniał mi się między innymi projekt „Konstelacje” Bogdana Konopki sprzed 5 lat, który na ścinkach próbek fotografii z ciemni umieścił listy do córki (https://zpaf.pl/aktualnosci/asymetria-konopka-konstelacja2/). Jak to zwykle ma miejsce w Entropii, wydarzenie nie ograniczy się do samej wystawy - towarzyszyć jej będą fotograficzne działania. 

Wystawa startuje już jutro - w piątek, 3 września. Szykuje się bardzo ciekawe wydarzenie. Więcej zdjęć niebawem.

Informacje od autorów wystawy:

„Tytuł wystawy nawiązuje do zbioru artefaktów, który jednocześnie stanowi tworzywo projektu. W poszukiwaniu światłoczułych obrazów natknęliśmy się na niecodzienne znalezisko – kolekcję niewielkich rozmiarów ścinków, próbek (?), fragmentów zdjęć wykonywanych standardowo w typowym zakładzie fotograficznym w latach 70., które jego właściciel wykorzystywał (zapewne w ramach recyklingu) jako podkład pisanych ręcznie i umieszczanych na drzwiach wejściowych informacji dla klientów: „Zaraz przyjdę”, „Od 15 robię zdjęcia zamówione w terenie”, „Jestem u lekarza”, „Dziś zakład nieczynny wyjechałem po materiał fotograficzny” etc.

Archaiczność i autentyzm ręcznego pisma wzmacniają prostoduszną szczerość komunikatu umieszczonego na białej, niepokrytej emulsją stronie papieru fotograficznego. Ale jest i druga (a raczej pierwsza), „fotograficzna” strona zawierająca fragmenty zdjęć: anonimowe, pozbawione tożsamości wycinki portretów, zdjęć ślubnych, komunijnych, wizytowych, wyimki sztafażu studyjnego, obrazowe abstrakcje, ześwietlone, a jednak rozpoznawalne, domyślne sytuacje. Powiększone do wymiarów ekspozycyjnych, dostępne jednocześnie i oglądane na przemian awers i rewers współtworzą zaskakujące narracje i różnorodne konteksty. Jest i trzecia, „performatywna” strona tej autentycznej historii – działanie anonimowego kolekcjonera fotografii, dzięki któremu możemy zaprezentować ten zbiór. Prowadził on rozciągniętą w czasie swoistą grę z właścicielem zakładu. Impulsem do jej podjęcia było przypadkowe, ekscytujące i fundamentalne odkrycie, że rewersem informacji jest fragment fotografii.

To właśnie fragmenty, części większych wizualnych całości, ich relacja z tekstem oraz tajemniczy obserwator i performer w tle tworzą tkankę tej wystawy.

Rozszerzeniem ekspozycji jest instalacja nawiązująca do wyglądu atelier zakładu fotograficznego z lat 70. ubiegłego stulecia z wielkoformatowym aparatem Globica produkcji NRD oraz performatywne działania fotograficzne Agaty Grzych i Karola Krukowskiego z udziałem publiczności, wykorzystujące tradycyjne, analogowe medium i proces fotochemiczny”.

Więcej informacji na stronie galerii: (link).


fot. Galeria Entropia
fot. Galeria Entropia